piątek, 3 kwietnia 2015

Nadchodząca

Przylatują już ptaki z dalekich ciepłych krain, między innymi bociany.

Dla Polaków są to ptaki szczególne, jako "wiejskiej strzechy gospodarze", strażnicy broniący przed pożarem , pierwsze oznaki wiosny. Pisali o nich Adam Mickiewicz oraz Leopold Staff.

Malarz Józef Chełmoński uwiecznił je na płótnie.

Wszyscy jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu meteopatami. Nasz nastrój zależny od warunków atmosferycznych.

Mimo więzów kultury i rozwiniętej cywilizacji w jej kolebce, wielkim mieście, człowiek nadal potrafi współodczuwać z naturą.

Od starożytności zwierzęta i rośliny miały w kulturze miejsce szczególne, ludzie, nimfy i bogowie mogli się w nie zamieniać. Dafne zamieniła się w drzewo laurowe aby uciec przed zalotami Apollina, w jednej z wersji mitu o Ifigenii, dziewczyna zamienia się w niedźwiedzicę, Kyparissos, z żalu po śmierci ulubionego jelenia został zamieniony w cyprys, Skylla, za karę, po ścięciu złotego włosa z głowy Nisosa, została utopiona i zmieniona w czaplę.

Przedstawiane w sztuce elementy natury, zwłaszcza w wiekach nowożytnych, posiadały znaczenie o wiele głębsze i bardziej symboliczne. Każdy element namalowanej martwej natury posiadał aspekty znaczeniowe. Tworzą one złożony ikonograficzny zapis, przekazujący złożone treści. Częściowo zaszyfrowany, a częściowo oczywisty.

Jesteśmy mieszkańcami tej planety. Poruszamy się w złożonym ekosystemie,  zafascynowani, odkrywając jego przeróżne aspekty, czasami niestety również go niszcząc. Trwa walka ekologów o to aby nie przeprowadzać masowej deforestacji Amazonii, z której zostało tylko 81% w porównaniu do stanu sprzed 1970 roku. Część dziennikarzy twierdzi, że lasy deszczowe są dziedzictwem całej ludzkości, wypowiedzi tego rodzaju wzbudzają wiele kontrowersji w Brazylii. Politycy twierdzą, że lasy należą do suwerennego państwa i pilnują jego granic.

Tereny te zasługują na szczególną uwagę, są pełne niezbadanych gatunków. Niektórzy lekarze twierdzą, że dżungla ta może być źródłem bardzo skutecznych roślinnych lekarstw.

Pejzaż Amazonii. Frederic Edwin Church

W jaki sposób najlepiej obcować z naturą? Hodować rybki albo czworonogi? Czy może lepiej, jak hinduistyczni mahatman, zamiatać przed sobą drogę delikatną miotełką i hodować na ciele pasożyty, aby nie ukrzywdzić żadnej istoty? Swoją drogą to człowiek decyduje, które zwierzątka zasługują na głaskanie i uwielbienie, a które na hodowlę i spożycie. Od wieków dzieli stworzenia na "czyste" i "nieczyste", ładne, brzydkie, eleganckie i głupie.

Natura to żywioł, trwają w niej procesy gwałtowne. Dużo pośród nich jest poznanych. Są to zależności ekosystemu, na przykład między populacjami drapieżników i ich ofiar, różnego rodzaju mimikry i konwergencje.

Matka Kultura ma tę cechę, że obficie czerpie od Matki Natury. XIX wiek wszyscy kojarzą z dwoma prądami myślowymi; z jednej strony z romantyczną tęsknotą za stanem naturalnym człowieka, ideą duchowej łączności z pogodą i krajobrazem; z drugiej zaś, z podejściem naukowym cechującym pozytywistów. To w drugiej połowie stulecia ukonstytuował się pogląd na przeciwstawność natury i kultury. Tylko że tak naprawdę nikt nie wie co to jest kultura, uczeni nie są w tej materii zgodni. Clyde Kluckhohn i Alfred Kroeber (ojciec Ursuli K. le Guin), antropolodzy i badacze plemion indiańskich, doliczyli się aż 171 jej definicji. Stąd mówi się raczej o wielości kultur, co w sferze ideologii i polityki owocuje programami skierowanymi na współistnienie, multikulturowość.

Bardzo ciekawym przeświadczeniem o strukturze i rozwoju równoległych światów kultury i natury, był XIX-wieczny progresywizm. Według niego, w sposób ciągły przebiegają procesy rozwoju, w konsekwencji czego tworzą się nowe, doskonalsze formy. Zauważono to zjawisko w rozwoju religii, form zawierania małżeństw, struktury organizacji społecznych i prawnych. Korzystając z tego schematu Karol Darwin stworzył swoją teorię ewolucji, zauważając, że z "niższych" organizmów tworzą się "wyższe".
Dopiero w latach 50-tych XX wieku nastąpił przełom i rozwój modelu ewolucjonizmu multilinearnego, który zakłada równoczesne istnienie wielu procesów.

Konwergencja meteorologiczna, której efekty obserwuję za oknem (zaraz będzie padać), konwergencja moich gałek ocznych, jako zjawisko opisywane przez medycynę jako przydatne w percepcji głębi, ekonomiczna konwergencja mojego kraju oraz to, że za pomocą konwergencji multimedialnej z mojego prywatnego komputera treść bloga poleci w świat, wszystko to jest zadziwiające.

Konwergencja w biologii to podobieństwo organizmów. Biały kolor zwierząt polarnych, powstawanie ochronnych kolców u jeży, jeżozwierzy i kolczatek, jak również kły u wymarłych gorgonopsów i kreodontów, świadczą o tym w jaki sposób niespokrewnione gatunki podążają w tym samym kierunku.

Znacie tak zwany efekt motyla? Co powiecie na porównanie tych dwóch osobników:


Z lewej strony portret młodej kobiety autorstwa Andrzeja Wróblewskiego (do obejrzenia obecnie na wystawie w MSN w Warszawie), z prawej strony ryba z rodziny Ophistoproctidae, srebrzykokształtnych.

Fascynuje mnie ich bioluminescencja, oczy skierowane ku górze, samotność...

To, w jaki sposób kształtujemy swoją zbieżną, mentalną tkankę. 

Są to organizmy głębinowe, nieagresywne, zanurzone w błękicie. Dziwne i fascynujące w oczach badacza.

Harry Harrison napisał w latach 60-tych trylogię "Planeta śmierci" (Deathworld), którą potem rozwinął w serię. Udziela ona ważnej wskazówki dotyczącej życia: wszystko co żyje i otacza człowieka, reaguje na jego umysłowe prądy.

Niezależnie od tego czy traktujemy przyrodę jako swoje środowisko naturalne, uosabiamy ją, traktujemy jako świętość, czy być może alchemiczny żywioł mający wpływ na humor i przemiany organiczne, lub jako źródło pożywienia i surowców, jesteśmy pod jej przemożnym wpływem, ponieważ jesteśmy jej 
częścią. 
 

Podlegamy jej prawom.

Aby być prawdziwym fanem sztuki, kup już teraz T-shirt z nadrukiem.
Kliknij i przejdź do sklepu.