wtorek, 20 lipca 2021

SPOŻYWCY, GASTRONOMIA, JAJKA NA TALERZU BEZ TALERZA

Jako ludzie, gatunek stwarzający cywilizację, potrzebujemy definiować rzeczy i zjawiska. Poszczególne osoby także potrzebują etykiet. Ja jako osoba lubię przedstawiać się jako "bookworm and foodie" (tytuły zawodowe i moje przestrzenie ekspresji pozostawiam w sferze profesjonalnej). "Mol książkowy i fanka dobrej kuchni". Sfera "intelektualna" i "przyziemna". Pożeranie książek i zjadanie pokarmów. Obie można sublimować, doskonalić, aż do wyrafinowanego smakoszostwa. Kulinaria, opis potraw, obyczajów wokół stołu, zajmują dużo miejsca w literaturze. Słynna "Uczta Trymalchiona" (Cena Trimalchionis) to zachowany fragment starożytnej rzymskiej powieści "Satyrykon". Opisuje niezmiernie wystawną ucztę, na którą autor został zaproszony. 
W XVI-wiecznej chińskiej powieści "Kwiaty śliwy w złotym wazonie" w każdym rozdziale bohaterzy i bohaterki biorą udział w spotkaniach towarzyskich i obdarowują się smakołykami. Pisarze chętnie dzielą się z czytelnikami pomysłowością i kunsztem kulinarnym. 
Niekiedy są to zaledwie wzmianki o pokarmach, jak u Samuela Becketta, w "Czekaniu na Godota", gdzie jeden z bohaterów ma na imię Estragon (oprócz tego autor daje jako atrybuty parze głównych postaci rzepę, rzodkiewkę i marchew, zaś Pozzo zjada kurczaka i wypija wino). Roślina ta, używana jako przyprawa, została okrzyknięta przez Francuzów królem kuchni. Jej łacińska nazwa to Artemisia dracunculus, a swoją nazwę pochodzącą od smoka zawdzięcza charakterystycznemu układowi korzeni. O "odrobinie estragonu" wspomina Marcel Proust w dziele "W poszukiwaniu straconego czasu", w tomie "W stronę Swanna", obok brzoskwiń, malin i kasztanów jadalnych, gdy ma na myśli zapach dzieciństwa.

kuchnia literacka
Świeży estragon.

Kuchnia może być bardzo subtelną sztuką. Księgi kucharskie, niektóre bardzo stare, sa inspiracją do tworzenia wrażenia na domownikach i gościach. Zadziwiające i proste dania, które jedli cesarze i cesarzowe, można przyrządzić na podstawie tej oto książeczki. Niewielkich rozmiarów, ale bogata w treść. W moim domu na Kolacji Wigilijnej pojawił się karp w sosie z piwa, musztardy i śmietanki i od tamtej pory jest stałym gościem na moim stole.

wykwintna kuchnia przepisy

Na podstawie wnikliwej analizy potraw z "Kuchni cesarskiej" można wysnuć wniosek, że niegdyś do pokarmów luksusowych należały mleko, masło, śmietana, jajka, majonez. Prawdopodobnie tak było, a obecnie żyjemy w czasach produkcji przemysłowej w dziedzinie spożywczej, co przekłada sie na ceny. Kubeczek śmietany można kupić w Lidlu za 2 złote, zaś kiedyś taki towar był luksusem. Dlatego dużo w książce przepisów z łatwodostępnych obecnie składników, co rzecz jasna cieszy (oczywiście mięsa, dziczyzna, ostrygi czy turboty też tam są). Próbowałam przeniknąć smak Wyższych Sfer (tych oryginalnie osadzonych na świeczniku) i nabrałam przekonania, że bardzo go lubię ze względu na delikatność i jednocześnie konsystencję (żadnej raniącej podniebienie chrupkości, tylko delikatny rybny, jajeczny lub śmietankowy mus). Tak jak jajecznica według przepisu z XVII wieku, którą kucharz przyrządzał Ludwikowi XIV na śniadanie. Składa się ona z roztrzepanych jajek, które nawet na patelni muszą być mieszane rózgą, śmietany i niewiarygodnej ilości masła. Wyobrażam sobie króla z chorym, dziurawym podniebieniem, który może już tylko jeść tak gładkie rzeczy. Przepis przybył do mnie z Radiowej Dwójki, z audycji "Droga przez mąkę". Prowadzący, Łukasz Modelski, wprowadza słuchaczy w najwyższe arkana sztuki kulinarnej. Na stronie radia można odnaleźć archiwalne audycje. Warto ich posłuchać, są bardzo ciekawe, a ich tematyka wysublimowana. Kuchnia jest w nich ujęta literacko, historycznie, można też posłuchać wywiadów z najważniejszymi kucharzami świata, ludźmi z branży pięciogwiazdkowych restauratorów. 

Radiowa Dwójka
Kliknij w powyższy odnośnik aby odwiedzić archiwum audycji.

Kuchnia bogata w mięso, nabiał, dobry alkohol, była domeną arystokracji, bogaczy. Najskromniej jedli chłopi; kasza i warzywa okopowe, były głównym składnikiem ich pożywienia. Niestety "bogaty" sposób jedzenia powoduje kwasicę, która może prowadzić do poważnych stanów zapalnych w organiźmie zwanych podagrą. Istniał zwyczaj aby swatki dla swych klientek poszukiwały kogoś, kto ma w rodzinie chorych na podagrę. Oznaczało to, że je jak bogacz, dobre i kosztowne jedzenie. Ludzie ulegają tym głęboko zakorzenionym smakom, co wiąże się z niebezpieczeństwem dla zdrowia i sylwetki.

Apetyt na słodkie rzeczy, cukier zawarty w pokarmach, prawdopodobnie pojawił się wraz ze zdobywaniem przez praprzodków człowieka zimnych terenów. Wiązanie tłuszczu i magazynowanie go było cenną zdobyczą ewolucyjną. Niestety zdolność pozostała mimo zmiany warunków na optymalne cywilizacyjnie, co jest przyczyną nadwagi i otyłości ludzi na całym świecie.

W XVII wieku, epoce która dla wielu państw określana jest jako Złoty Wiek, istniała moda na martwe natury. Rozpowszechniona zwłaszcza w protestanckiej Holandii, służyła nie tylko estetyce, gdyż w każdym domu na ścianach widniały obrazy, ale także dawały możliwość przekazywania symbolicznych treści pod postacią składników kompozycji. Vanitas lub różnego rodzaju alegorie były częstymi zjawiskami. Powstawały też modne śniadaniowe lub bankietowe kompozycje złożone z pożywienia. Oto jedna z takich martwych natur.

holenderska martwa natura
Jan Dawidsz de Heem "Kompozycja z szynką, homarem i owocami", 1653 r.

Homar, obecnie towar bardzo luksusowy, jeszcze na przełomie XIX i XX wieku był bardziej powrzechny, a przez to tani. Służący w swoich kontraktach zawieranych z bogatymi rodzinami, często zaznaczali, że będą jeść homara co najwyżej 2 dni w tygodniu. (Tę informację, jak i wiele innych ciekawostek kuchennych, łazienkowych i salonowych, można znaleźć w książce "W domu" Billa Brysona)

Śniadaniowe lub bankietowe - podział istniał ze względu na wystawność i ilość pokarmów.

Muzeum Narodowe martwa natura
Peter Claesz "Martwa natura ze śledziem", 1636 r.

Podziwiane ze względu na swoją wyrazistość martwe natury holenderskie tworzą niezwykłe wrażenie. W Muzeum Narodowym w Warszawie, w dziale malarstwa zagranicznego, na drugim piętrze, można podziwiać kilka tego typu obrazów, znajduje sie tam między innymi Willem Claesz Heda.

Uczty, spotkania przy stole posiadają wymiar właściwy randze społecznej. W powieściach lub dramaturgii spotkania przy stole są okazją do rozmów, intryg i całej plątaniny ludzkich uczuć. W kryminałach Agaty Christie, w sferze zamożnego mieszczaństwa, przedsiębiorców i szlachty, na obiad, podany przez wykwalifikowaną służbę, wzywa gong. Przy stole, podczas rozmów, ścierają się charaktery, a podejrzliwe spojrzenia padają na wszystkich. Jedna z najbardziej popularnych pisarek na świecie jest jednocześnie specjalistką od trucizn. Wiedzę tę nabyła podczas pracy w szpitalu podczas wojny i z powodzeniem stosuje tworząc wątki morderstw wokół zatrutych pokarmów i napojów. 
W powieści Kurta Vonneguta "Śniadanie mistrzów" główną postacią jest Pstrąg Zabijucha (Kilgore Trout). Jest on pisarzem science-fiction, który podsuwa fatalny pomysł bardzo bogatemu przedsiębiorcy. Atak na gości restauracji kończy sie tragicznie.

Jestem ciekawa czy serwowali w niej typowe fińskie śniadanie.

wódka z kawą i papierosem


Bloro to gorąca kawa, kieliszek wódki i papieros. Idealne na mocnego kaca.

Judy Chicago, jedna z najważniejszych ikon feminizmu lat 70-tych XX wieku stworzyła kunsztowne dzieło, które nazwała "Dinner Party". Gdy pracowała nad nim, na początku chciała umieścić 13 najważniejszych dla historii kobiet przy stole podobnym do Ostatniej Wieczerzy. Jednak podczas poszukiwań znalazła tak dużo ważnych kobiet, że zdecydowała, że zasiądą one do stołu w kształcie trójkąta (symbolika Wenus) i że będzie ich 39 (3x13). Oprócz tego na posadzce napisane zostały nazwiska 999 innych kobiet. Filmik przybliżający to dzieło, które znajduje się w Muzeum Brooklińskim pod linkiem:


QUOD ME NUTRIT
ME DESTRUIT

Quod me nutrit me destruit

 "Co mnie żywi, niszczy mnie". Inskrypcja na obrazie z 1585 roku, przedstawiającym prawdopodobnie Christophera Marlowe, jest wymowna. Jej sens może oznaczać nie tylko jedzenie w sensie pokarmów, mogą to być również inne "strawy", nie wyłączając niszczących emocji, uzależnień, cielesnych i intelektualnych. Sentencja ta jest mottem ruchu PRO-ANA, czyli profesjonalnych anorektyczek. Perfekcjonistki, zamknięte w swoich wieżach księżniczki, zjadane przez swoją dążność do nieosiągalnego ideału.

Więcej o poważnych chorobach tu: bulimia i anoreksja 

Jedzenie jest czasem rodzajem transgresji. Jest niszczeniem, spożyte pokarmy nasz organizm SPALA w ogniu metabolizmu. Chińczycy kiedyś wierzyli, że w brzuchu przebywają 3 potępione dusze. Starożytni Grecy twierdzili, że brzuch to straszny potwór. Moje osobiste i artystyczne doświadczenia z Wolą Żołądka, jego władztwem, częściowo temperowane, czasem znajdują ujście w postaci KREACJI. Tanatos, który jest władcą trzewii, Niszczycielem, posiada odrębność, osobliwość, którą opisuję na moim blogu Surreal Ways of Jule. 


Od dwóch lat poszukuję tekstu naukowego, który przeglądałam w Bibliotece Narodowej kilkanaście lat temu. Niestety nie zrobiłam notatek ani nie zapisałam tytułu. Żaden znajomy historyk sztuki nie był w stanie mi pomóc. Czytałam, dość pobieżnie, ale na tyle uważnie, żeby miał na mnie wpływ, tekst opisujący PRZEDMIOT SURREALNY. Nie obiekt w sensie fizycznym, stworzony jak telefon-homar Salvadora Dali albo futrzana filiżanka Mereta Oppenheima. Chodzi o wyizolowany obiekt intelektualny poddany przekształceniom. Przekształcenia są 5-cio stopniowe, gdzie w pierwszym stopniu obiekt jest naturalistycznym przedmiotem, a podczas kolejnych przechodzi stadia zmian, które prowadzą do tego, że w piątym stopniu obiekt jest nierozpoznawalny. Bardzo zależy mi na odnalezieniu tych cennych dla mnie informacji. Do tego stopnia, że przygotowałam nagrodę dla osoby, która mi pomoże i artykuł (lub książkę) z opisem tych przemian odnajdzie.


Majaczące na horyzoncie myśli i obiad złożony z trzech jaj sadzonych, doprowadziły mnie do skrystalizowanej wizji przemian spożywczych, do jakich dochodzi podczas jedzenia. Wówczas też zrozumiałam czym są "jajka sadzone bez talerza". Jajka, tak jak każdy przedmiot gastronomiczny, przechodzą 5 przemian. 

1. Na początku jajko jest jajkiem w pełnym znaczeniu. Znajduje się w skorupce. jest zapowiedzią posiłku, tak jak w symbolice archetypów jest Prapoczątkiem.

2. Po pierwszej przemianie, rozbiciu, jajko znajduje się na patelni. W tym stadium z surowego jajka staje się jajkiem sadzonym. Faza  brutalna, można porównać ją z porodem, przyjściem na świat Jajka Sadzonego.

3. Kolejna faza to talerz. Jajka z patelni przenoszone są na naczynie, z którego potem są zjadane. Faza kolektywna lub samotna, może być wystawna, jak kolacja lub śniadanie spożyte w dobrej atmosferze.

4. W fazie jajek sadzonych bez talerza, jajka są w brzuchu. Jajka  w tej fazie mają kluczowe znaczenie dla organizmu, żywią go, podlegając jednocześnie alchemicznym procesom, dzieki sokom trawiennym, enzymom, procesom biologicznym, fizycznym i chemicznym. Jest to faza G-Astronomiczna.

5. Ostatnia faza, gdzie jajko nie jest jajkiem, to wydalina, kał oznacza koniec procesu. Również ta faza może przybrać formy symboliczne, choć większość ludzi wzbrania sie o tym myśleć. (szczegóły estetyki skatologicznej w eseju FIZJOLOGUS powyżej)

Spojrzenie wgłąb na procesy twórcze, filozofia, a także historia idei doprowadziły mnie do szerszego ujęcia 5-stopniowego procesu G-Astronomicznego. Obejmuje on fazy życia ludzkiego i związane z nimi wartości. Są to:

1. Faza płodowa, w której pożywienie dostarczane jest przez pępowinę, jest to prażywienie zanurzone w oceanie. Żywienie poza układem trawiennym, który sie dopiero tworzy.

2. Faza mleczna. Organizm ssaka, człowieka, żywi się wyłącznie pokarmem wytwarzanym przez ciało matki. Faza bliskości, równocześnie inicjacyjna względem przewodu pokarmowego, który jest w stanie trawić pokarm tylko jednego rodzaju.

3. Faza żywienia poza organizmami matki i dziecka. Faza pokarmów nowych, wprowadzanych przez rodzicielską opiekę. Nie jest to faza zupełnie samodzielna, w społeczeństwie na osobniku niedojrzałym wywierana jest presja żywieniowa. Osobnik spożywa pokarm dostarczany i jest pod tym względem kreowany.

4. Faza dojrzałości spożywczej. Absolutna wolność w żywieniu. Społecznie wytworzony spożywca, świadomy swoich wyborów konsument, posiada całkowitą autonomię w zdobywaniu, komponowaniu i konsumpcji. Pojawiają sie kreacje, twórczość i najwięcej zadowolenia z jedzenia. 

5. Faza, w której spożywca nie jest już spożywcą. Sam staje się pokarmem. Faza rządzona przez Tanatosa, pełna rozkładu, much i ich larw. Końcowa faza wszystkich istnień. Stanie się detrytusem. 

Wszystkie te podziały na fazy, pięciokrotne przekształcenia, wpisałyby sie idealnie w informacje zawarte w zaginionym artykule. Salvador Dali, przekształcenia przedmiotu surrealistycznego oraz społecznie pojęta G-Astronomia.

jajka sadzone bez talerza
"Jajka na talerzu bez talerza" Salvadora Dali, 1932 r.

Na koniec Dużo Więcej!!

Toscanizzazione

Możesz stać się inwestorem i kupić kawałek winnicy w Toskanii, tak jak ja. Projekt nazywa się Toscanizzazione i wygrywa hasłem "Z ziemi włoskiej do Polski". Jeden metr kwadratowy kosztuje 100zł. Jestem właścicielką kawałka Toskanii!!

Więcej informacji:

Polacy kupują ziemię i winnice we Włoszech.
Dzięki tokenizacji na blockchainie, taką możliwość będą mieć wszyscy, kupując już za 100 zł 1m2.

Z ziemi włoskiej do Polski, to spółka, która stoi za projektem TOSCANIZZAZIONE.

Zostańcie z nami właścicielem ziemskim i agronomem, aby produkować jedne z najlepszych win w jednym z najpiękniejszych miejsc pod słońcem - Toskanii.
Nazwa Toskanizzazione pochodzi od słów Toskania + tokenizacja. Projekt daje możliwość nabycia 1m2 ziemi w formie tokena, będącego kontraktem na blockchainie. 1 token oznacza 1m2 ziemi, który będzie produkować codziennie 1ml wina. Wyprodukowane wino można sprzedać lub wypić, ale można też będzie przyjechać do pięknej winnicy, którą Tokenariusze i Emitent wspólnie kupią, bo chociaż czasy są trudne, to moment na taki zakup jest idealny!
Prościej niż kiedykolwiek, możecie zakontraktować ziemię we Włoszech. Proces zakupu ziemi i uruchomienie produkcji wina trwa na platformie mosaico 6 minut. Całość chroni zapis na blockchainie i możliwość handlu stokenizowanym winem na giełdzie Kanga Exchange.

Na social mediach oraz kanale youtube Toscanizzazione znajdziecie sporo informacji dotyczących projektu:

Bajka Toscanizzazione dla dorosłych:

Kim jesteśmy? Czy znamy się na winie? Co jeżeli biznes upadnie?

To jest to!

Jule Ross
 

sobota, 3 lipca 2021

Rembrandt w Warszawie, obrazy i bonus track, czyli wywiad z kuratorką

Rembrandt portret


                                Autoportret Rembrandta z ok. 1655 roku.




Co sprawia, że o żyjącym przed kilkoma stuleciami malarzu słyszał niemal każdy żyjący obecnie człowiek, że jest on uznany za jednego z największych?   

Przykład współczesnych karier, do których zaistnienia czasem wystarczy zrobić „trochę szumu”, gdzie ładnie opakowany „towar” w swoim wnętrzu kryje często nikłą wartość, nie obrazują dobrze tego czym powinna być sztuka.

Znajomości wśród możnych tego świata są oczywiście przydatne, każdy artysta o nie zabiega. Tak było również w XVII wieku, okresie w którym tworzył Rembrandt. Mecenasi, władcy i magnaci zatrudniali specjalnych agentów, którzy pozyskiwali dla zleceniodawców dzieła sztuki i artystów wykonujących zamówienia.

Odkrywcą Rembrandta (i jego przyjaciela Jana Lievensa, dzielącego z nim pracownię) był Constantijn Huygens, poeta (któż jak twórca słowa doceni wartość obrazu?), dyplomata, podróżnik. Był on zatrudniony przez księcia Fryderyka Henryka Orańskiego. Opiekował się on później rozwojem karier obydwu malarzy. Cenił on ich niskie urodzenie mówiąc: „Gdy zastanawiam się nad pochodzeniem obu chłopców, przychodzi mi na myśl, że nie można znaleźć silniejszego argumentu przeciwko opinii o szlachectwie krwi […] wszystko [zawdzięczają] talentom”.

Rembrandt Harmenszoon van Rijn jako dziewiąte dziecko młynarza Harmena (stąd patronimik) i córki piekarza Neltgen (idealna para, nieprawdaż?), nie musiał zajmować się wiatrakiem i zbożem, miał się uczyć i skończyć Akademię Lejdejską i, jak pisze pierwszy biograf artysty Jan Orlers w 1641 roku: „po osiągnięciu dojrzałości jak najlepiej służyć swą wiedzą miastu i jego społeczności”.

Jednak młodzieniec o wyjątkowo jak na tamte czasy staroświeckim imieniu zdecydował, że chce uczyć się malarstwa. Objawił się jego charakter, jego pragnienie wielkości, do której dążył z niebywałą konsekwencją. Miał wówczas trzynaście lat.

Jego mistrzami byli najpierw Jacob van Swanenburg później zaś, już w Amsterdamie, Peter Lastman. Obaj z nich byli w Italii i pozostawali pod wpływem italskich mistrzów, między innymi Caravaggia.

 Kariera malarza nabrała tempa po zawiązaniu spółki z handlarzem dziełami sztuki Hendrickiem Uylenburghiem. Z jego kuzynką, Saskią, połączyło Rembrandta gorące uczucie, kwiaty w obrazach malarza pojawiają się wyłącznie w towarzystwie jej oblicza. W 1634 roku wzięli ślub i mieli dzieci, z których dojrzałości dożył tylko Tytus.

Miasto Amsterdam w czasie gdy żył w nim Rembrandt kwitło handlem, większość mieszkańców wchodziła w spółki, towar sprowadzano z odległych kolonii. Był to też okres tulipanowego szaleństwa, w 1637 roku cebulę tulipana „Semper Augustus” zapłacono rekordową kwotę 13 tysięcy guldenów. Dla porównania dobrej jakości obraz znanego malarza uzyskiwał cenę od 100 do 600 guldenów. 

W atmosferze spekulacji, egzotyki sprowadzanej z całego świata i specyficznego ducha protestanckiej tolerancji malarz rozwinął swoje przedsiębiorstwo handlowo-malarskie, przyjmował uczniów i stał się kolekcjonerem.

Charakterystycznym typem malarstwa, niespotykanym nigdzie indziej był w Holandii portret grupowy. Różnego rodzaju towarzystwa, bractwa i gildie zamawiały obrazy, które ukazywały swoich członków w sposób oficjalny, podobnie do współczesnych zdjęć, na przykład drużyn sportowych. Pierwszym poważnym zamówieniem, dzięki któremu Rembrandt zdobył rozgłos była „Lekcja anatomii doktora Tulpa”, portret zbiorowy cechu lekarzy a jednocześnie upamiętnienie dorocznej publicznej sekcji zwłok. Od momentu gdy namalował ten obraz zaczął sygnować swoje dzieła samym tylko imieniem, nawiązując do największych mistrzów: Leonarda, Michelangelo czy Rafaela. Miał on świadomość własnego geniuszu oraz niepokorność będącą przymiotem wolnych duchów. I choć najbardziej dochodowy interes i sławę przyniosło mu malarstwo portretowe to ulubionym gatunkiem plastycznej deskrypcji była dla niego narracja.

Mimo iż malarstwo widniało wówczas w każdym domu czy warsztacie rzemieślniczym a zwłaszcza w budynkach reprezentacyjnych takich jak ratusze, sale bankietowe czy doelen (siedziby gwardii obywatelskich), bardziej niż sceny historyczne, biblijne i mitologiczne, tak charakterystyczne dla malarstwa włoskiego, popularne były w Holandii XVII wieku  martwe natury czy sceny rodzajowe. Malarz z Lejdy stworzył kilka przedstawień tego typu, jednak jego martwe natury (na przykład rozpłatany wół) odbiegają one od klasyków gatunku jakie tworzył na przykład Willem Claesz Heda, a scenki rodzajowe są dla niego często tylko szkicem-wprawką i przedstawiają żebraków.

Rembrandt znakomicie oddaje w swych dziełach moment. Jest to jakby punkt zaczepienia pociągający nas w psychologiczną głębię postaci. Ma to miejsce zarówno w portretach, gdzie ujawnia prawdę charakterologiczną osoby portretowanej jak i w różnego rodzaju wyobrażeniach postaci z przypowieści, takich jak Batszeba w kąpieli czy Chrystus w Emaus. 

Szczególnym rozdziałem w jego twórczości są autoportrety, które pokazują nam całą jego ewolucję od wygłupiającego się młodzieńca, poprzez pewnego siebie kawalera, obrazują każdy etap jego życia aż do starości. Do dzisiejszych czasów przetrwało ich około stu.

Wraz z ubiegiem lat i dojrzałością zmienia się paleta malarza podążając w kierunku złocieni i brązów, kreska staje się nieregularna i płynna, trochę „impresjonistyczna”, dzieła uznawane są przez ówczesnych odbiorców za niedokończone. Zmienia się również stosunek malarza do zamówień: maluje co chce i jak chce. Przykładem takiego obrazu mógłby być „Powrót Syna Marnotrawnego”, malowany pod koniec życia ma wydźwięk osobisty.

Miał trudny charakter, nie znosił sprzeciwu, nie oddawał długów a swoich mecenasów traktował niekiedy z lekceważeniem, trudno jednak odmówić mu uroku, patrząc prosto w oczy jednemu z jego autoportretów lub czytając jego listy. Najwięcej jednak mówi o nim jego dorobek. 

W Polsce mamy trzy dzieła Mistrza. Jedno z nich w Krakowie, „Pejzaż z Miłosiernym Samarytaninem”, dwa zaś znajdują się na Zamku Królewskim w Warszawie.

Warszawskie obrazy, widniejące w inwentarzu muzealnym jako ZKW/3905 i ZKW/3906, to portrety: „Dziewczyna w ramie obrazu” i „Uczony przy pulpicie”. Namalowane są na deskach topolowych, co u Rembrandta było rzadkością. Niegdyś mylnie twierdzono, że tworzą parę, znane były pod nazwą „Żydowska Narzeczona” i „Ojciec Żydowskiej Narzeczonej”. Bardzo poetycko lecz późniejsze badania dowiodły jednak odrębności dzieł. Stworzone przez trzydziestopięcioletniego malarza na rok przed załamaniem kariery i śmiercią Saskii charakteryzują pewną manierę. Są to tak zwane troni czyli postaci upozowane w archaicznych kostiumach. Teatralne przedstawienia typów ludzkich. Według badaczy dziewczyna jest bardziej typem, wydaje się upiększona (Remrandt nie upiększał portretów) , podczas gdy starzec, wykazuje więcej cech portretowych.

Oba malowidła należały niegdyś do kolekcji Stanisława Augusta Poniatowskiego, później poprzez księcia Józefa stały się własnością Marii Teresy z Poniatowskich Tyszkiewiczowej. W 1815 zakupił je Kazimierz Rzewuski. Jego córka, Ludwika, kolejna właścicielka dzieł wyszła za mąż za Antoniego Lanckorońskiego i przekazała je kolejnym pokoleniom rodu. W 1939 zostały przejęte przez gestapo i wywiezione do Niemiec. Odzyskane przez wojska amerykańskie i przekazane rodzinie Lanckorońskich były przez prawie pół wieku zdeponowane w banku szwajcarskim. W 1994 roku ostatnia z rodu, hrabina Karolina Lanckorońska, historyk i historyk sztuki, działaczka Polonii we Włoszech i porucznik AK, przekazała je do Zamku Królewskiego. Jej bezcenny dar, to jest trzydzieści siedem obrazów można obecnie oglądać w Zamku Królewskim w Galerii Lanckorońskich.

Zamek Królewski Rembrandt

Rembrandt na Zamku Królewskim



Dwa obrazy z kolekcji Lanckorońskich, "Uczony przy pulpicie" i "Dziewczyna w ramie obrazu". 



Wywiad z panią Hanną Małachowicz, kuratorką malarstwa na Zamku Królewskim w Warszawie, przeprowadzony w 2013 roku (nadal aktualny!):


 JZ: Dlaczego obrazy Rembrandta w Zamku są za szkłem?

HM: Zasłonięcie szkłem jest najbardziej standardową metodą ochrony dzieła sztuki. Chroni nie tylko przed atakiem na przykład szaleńca, takie incydenty jednak nie zdarzają się często, ale też przed mechanicznymi uszkodzeniami, kurzem. Zdając sobie sprawę, że utrudnia to kontakt z dziełem sztuki staraliśmy się jednak jak najbardziej zniwelować przeszkody. Szkło jest bezodblaskowe, światło jest odpowiednio ustawione, ostatecznie nie przeszkadza tak bardzo w odbiorze.

 JZ: Jak duże jest zainteresowanie dziełami wśród naukowców i turystów? Czy zdarzają się wizyty eleganckich panów, miłośników malarza?

HM: Obrazy mieszczą się w części Zamku położonej na parterze a więc znajdują się one na nieco rzadziej uczęszczanej trasie zamkowej, przeciętna publiczność woli raczej oglądać apartamenty królewskie na pierwszym piętrze. Oczywiście jest też kwestia czy są one dobrze zarekomendowane, czy odpowiednio zadbaliśmy o to aby do powszechnej świadomości trafiło to, że tutaj, w Zamku, w naszej ekspozycji są dwa obrazy Rembrandta. Wokół nich było trochę medialnego zainteresowania wówczas gdy zostały one podarowane oraz podczas pierwszego pokazu. Chciałam przypomnieć, że zostały one wydobyte z głębokiego zapomnienia gdyż od czasów wojny uznawane były za zaginione, nie znalazły się w Korpusie Rembrandta. Za to teraz sporo osób z branży, badających twórczość Rembrandta ale i na przykład marszandów sztuki przyjeżdża tutaj, nawet niedawno miałam taką wizytę. Przyleciał antykwariusz z Nowego Yorku i był w Warszawie cztery godziny tylko po to aby zobaczyć te dwa obrazy. Mało mamy w Polsce arcydzieł klasy europejskiej a Rembrandt to naprawdę wielkie wydarzenie

JZ: Czy obrazy podróżują?

HM: Podczas Roku Jubileuszowego Rembrandta odbyła się w dwóch miejscach wystawa w Amsterdamie w Domu Rembrandta a później w Berlinie. Obrazy zostały wtedy wypożyczone, przy okazji została zrobiona ich gruntowna konserwacja. Wydawało nam się wtedy, że to świetna okazja aby wprowadzić je w obieg muzealny, wystawienniczy w Europie. 

JZ: Wiadomo, że obrazy brały udział w Rembrandt Research Project. Jak Profesorowi Ernstowi van de Weteringowi udało się ustalić autentyczność? Jak przebiegał ten proces?

HM: po tym jak dostaliśmy obrazy od pani Lanckorońskiej podjęliśmy próby nawiązania kontaktu z Rembrandt Research Project. Prof. Ernst van de Wetering, szef tego projektu, był u nas trzy razy, w tym raz w towarzystwie chemiczki Karen Groen i Martina Beijl, głównego konserwatora malarstwa w Rijksmuseum w Amsterdamie. Po kilka godzin wpatrywał się w obrazy starając się przeanalizować każdy szczegół. Jeśli chodzi o „Dziewczynę w ramie obrazu”, której autentyczność była często kwestionowana, zadecydował drobny szczegół a mianowicie odchylenie kolczyka-perły w uchu dziewczyny. Ekspert stwierdził, że w okresie, w którym powstało dzieło Mistrz eksperymentował z przedstawieniem ruchu w obrazie. Efekt poruszonego kolczyka nie mógł zostać sfałszowany ani naśladowany przez uczniów.

JZ: Jaką lekcją jest dla nas Rembrandt?

HM: Uważam, podobnie jak Wetering, że Rembrandt był jedynym malarzem, któremu udało się złamać generalną zasadę sztuki. Był w stanie uwolnić się od estetyzowania przedmiotów. Jest to jego cechą wyróżniającą go od innych wielkich mistrzów pędzla. Godna podziwu  jest prawda i szczerość widzenia świata, odwaga, niesamowita technika malarska

JZ: Ma pani jakiś ulubiony jego obraz?

HM: Tak. Jest to „Straż Nocna”, ze względu na dynamikę.


Lekcja anatomii Rembrandt
"Lekcja anatomii doktora Tulpe'a", 1632.

Obecnie na Zamku Królewskim w Warszawie mamy okazję do odwiedzenia

wystawy "Świat Rembrandta. Artyści. Mieszczanie. Odkrywcy", która wprowadza w szerszy kontekst świata, w jakim żył malarz i jego współcześni. Obiekty pochodzą z polskich i zagranicznych muzeów, część jest wypożyczona, więc to wyjątkowa okazja obejrzenia ich.


Osobisty kontakt ze sztuką tego artysty wywiera ogromny wpływ. Radiacja obrazów jest niezwykła. Sama będąc w National Gallery w Londynie doświadczyłam niezwykłego zjawiska. Portret Rembrandta spojrzał na mnie czule i z miłością, jak ojciec. Wzruszyłam się tak bardzo, że miałam łzy w oczach. Popłakałam się w galerii!! Na bazie tych emocji powstała koszulka z nadrukiem, której towarzyszy napis w języku holenderskim "Rembrandt jest moim ojcem" ("Rembrandt is mijn vader"). Noszę ją z dumą i prezentuję Mistrza w przestrzeni miejskiej.

Rembrandt koszulka
Koszulkę można kupić pod linkiem:





Arystoteles Homer

"Arystoteles z popiersiem Homera", 1653.

polski Rembrandt

"Szlachcic polski", 1632.

Andromeda

"Andromeda", 1630, posiada twarz Saskii, żony artysty.

malarstwo sztalugowe

"Pracownia Rembrandta", 1629.

klatka schodowa kręcone schody obraz

"Uczony w pokoju z krętą klatką schodową", 1632.

najlepsze malarstwo religijne

"Zdjęcie z Krzyża", 1632-33.

malarstwo biblijne

"Powrót Syna Marnotrawnego", 1668.

wtorek, 11 maja 2021

Życie jak corrida. Picasso.

  25 października 1881 roku przyszedł na świat syn Jose Ruiz Blaso i Marii Picasso Lopez. Po narodzinach nie dawał oznak życia, nie oddychał, serce nie pracowało. Jego stryj, doktor Salvador zapalił ulubione cygaro i dmuchnął noworodkowi w twarz, dziecko ożyło. Dlatego Pablo, cudownie ocalony przez truciznę, palił tytoń. Tę legendę opowiadał ludziom, z którymi się stykał. Nie wiemy czy był to tylko wymysł, zabieg PR-owski. Malarz stwarzał swoją legendę umiejętnie kreując sytuacje i bawiąc się w teatr, nawet z bliskimi osobami.

Picasso zdjęcie
                                        Zdjęcie artysty z 1962 roku.


Prawdopodobnie pierwszym słowem jakie wypowiedział był: ołówek, zanim nauczył się mówić już rysował. W dorosłym życiu dawała o sobie znać jego przedziwna, nadnaturalna moc, często miewał humory, napady złości, jego wielkie udawanie czasem było nie do zniesienia, lecz wielu ludzi tolerowało to, a nawet zabiegało o jego względy. Bał się złego oka. Zbierał skorpiony i sowy. Jego głód panowania nad innymi był zawsze niezaspokojony. W jego życiu było bardzo mało rzeczy niewykalkulowanych, choć sprawiały wrażenie przypadku. Znał bohemę i wiele spośród ówczesnych sław, Sergiusza Diagilewa, Igora Strawińskiego, Gertrudę Stein, Henri Rousseau, Guillaume'a Apollinaire'a, Jeana Cocteau. O George'u Braque mówił, że był on „kobietą, która go najbardziej kochała”. Jego związki z mężczyznami były bardzo namiętne. Bardzo silny wpływ na niego miał Alfred Jarry, mimo iż nigdy się nie spotkali, mieli za to wspólnych przyjaciół. Podobnie fascynował go absurd, zuchwalstwo, ekscesy, nawet obaj byli podobnego niskiego wzrostu, poniżej 1,60 m. Przejął od niego pomysł na koszule z realistycznie namalowanym krawatem.

Jego styl podlegał wielu przemianom w ciągu życia. Eksperymentował. Jakby chciał na sobie „wypróbować” każdy rodzaj sztuki. W młodości jego dzieła miały paletę stonowaną, podążały za duchem XIX wiecznego malarstwa romantycznego, widać to w portretach, scenkach rodzajowych. Malarz bardzo dobrze szkicował rzeźby antyczne, a także naśladował styl El Greca. Od 1901 roku przebywał i kształcił się w Paryżu. Tam jego styl zmienił się diametralnie, nabrał wyrazu awangardowego, zmieniła się kolorystyka i tematyka. Pojawiły się sceny spotykane u innych paryskich artystów, takich jak Edward Munch czy Henri Toulouse-Lautrec, sceny wnętrza kawiarń, par, kobiet heterycznych i dam. Na początku wieku rozpoczął się jego okresy: niebieski, przepełniony melancholią; oraz różowy, w którym w dziełach pojawiają się postaci cyrkowców. Później stworzył nowy styl: KUBIZM. Miał on trzy fazy: analityczny, hermetyczny i syntetyczny, charakteryzujące się deformacją przedstawionego przedmiotu. Słynne „Panny z Avignonu” powstały pod wpływem obserwacji murzyńskiej rzeźby. 

Picasso, blue period

                                                 "La Vie", Okres Niebieski, 1903



Dziewczyna z mandoliną Picasso

                                                "Dziewczyna z mandoliną", 1910



Picasso Panny z Avignonu
                "Panny z Avignon", 1907


Twórczość w latach 1916-1936 można określić jako różnorodność podejmowanych stylistyk. Pojawia się malarstwo klasycyzujące, bajkowy surrealizm, a nawet pointylizm. W miarę upływu czasu coraz odważniej eksperymentuje z różnymi środkami wyrazu, tworzy sytuacje, wydobywa bryłę, innym razem używając tuszu obrysowuje kontury postaci. Powstają też jego słynne dzieła redukujące rzeczywistość przedstawioną do barwnych plam, zawieszonych w przestrzeni konstruktów i obłych form. W związku z uwolnioną ekspresją i odkrytą wolnością twórczą podejmuje różne tematy, starając się w związkach formalnych odnaleźć przestrzenie psychologiczne. Nawet sam mówił: „ja nie szukam, ja znajduję” oraz: „każda praca, w mniejszym lub większym stopniu, wyrasta z innej”.

Przechadzając się z Gertrudą Stein bulwarem Raspail w Paryżu zobaczył kamuflaż konwoju artyleryjskiego. Plandeki miały wzory i kolory kubistyczne. Picasso powiedział z dumą: „to my stworzyliśmy”. Duży wpływ na jego twórczość miały tragiczne wydarzenia, wojny, śmierci przyjaciół i kobiet. W 1908 roku powiesił się Karl-Heinz Wiegels, przyjaciel malarza, był Niemcem, bardzo wrażliwym, popadł on w nałóg narkotykowy (opium, eter, kokaina), „Chłopiec z fajką” to jego portret. Ze względu na słaby charakter bardzo wyniszczył swój organizm. Pablo bardzo przeżył tę śmierć, zaczął używać używek bardziej oszczędnie. Słynna „Ewa” (Marcelle Humbert) umarła w 1915 roku na gruźlicę. Nie brał udziału w wojnie. Z frontu dochodziły tragiczne wieści o rannych i zabitych przyjaciołach. „Wszystko co kochamy jest martwe”, mówił ulegając postawie braku wiary w bliźnich i zaufania do cywilizacji. Rósł mur wokół jego serca od śmierci Ewy, wszystkie śmierci przyjaciół wzmacniały tę zaporę. Jak prawie każdy mężczyzna posiadał zainteresowania polityczne. Jego fascynacją była corrida, co jak wiadomo wiąże się z walką na śmierć i życie. W 1937 roku napisał poemat wyśmiewający generała Franco, w którym porównuje go do obrzydliwego, włochatego ślimaka. Dla malarza przywódca ruchu faszystowskiego był ucieleśnieniem jego wroga: losu. Miał w sobie wstręt do militarnej kasty, która pogrążyła Hiszpanię w oceanie bólu i śmierci. W tym samym roku 43 samoloty zbombardowały Guernicę, 70% miasta zostało zniszczone, 1600 z 7000 mieszkańców zabitych. W mieście tym rósł niegdyś starożytny dąb, pod którym zebrał się pierwszy parlament baskijski. Obraz był odpowiedzią na straszliwy los ludności, w tym cywili. Znajdujący się obecnie w Muzeum Królowej Zofii w Madrycie do dziś fascynuje i oddziałuje grozą przedstawionych zdarzeń. Malowanie tego dzieła Picasso pozwolił uwiecznić i dopuścił znajomych do obserwacji jego powstawania. Zdjęcia postępujących prac fotografowała Dora Maar. W ich trakcie pracownię odwiedziła też Marie Therese Walter i wówczas między kobietami wywiązała się sprzeczka. Stosunek malarza do walczących na pięści kobiet, podczas gdy nie przerywał pracy nad Guernicą są wymownym obrazem jego stosunku do rzeczywistości. Nie kończąc definitywnie związku z jedną z nich, pozwolił wprowadzić się do swojej pracowni drugiej. Malował je jako gołębie: jedna była czarna, druga biała. O Dorze mówił: „lubiłem ją jakby była mężczyzną, nie kochałem”. Przyciągał go do niej intelekt, to ona uświadamiała go politycznie. Z Marie-Terese miał córkę, Marię. Ze związków z innymi kobietami miał jeszcze jedną córkę i dwóch synów. Po wojnie związał się z partią komunistyczną i był działaczem na rzecz pokoju na świecie. Odwiedził Polskę w 1948 roku aby wziąć udział w Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju we Wrocławiu. Wówczas starotestamentowy gołąbek pokoju został przez niego wykorzystany jako symbol, później był on używany przez Partię Komunistyczną. Jedna z jego córek ma na imię Paloma, „gołębica”. Jest sławną celebrytką, tworzy projekty dla Tiffaniego. Warszawa zna historię fresku – pamiątki po malarzu. Zafascynowany odbudową stolicy, na parterze jednego z domów na ścianie namalował syrenkę. Ślad ręki malarza okazał się kłopotliwy dla mieszkańców jednopokojowego mieszkania, którzy zostali zobowiązani do pokazów publicznych ściany swego lokalu. W końcu polichromia została zamalowana.

Picasso chłopiec z fajką
                                            "Chłopiec z fajką", 1905

Był człowiekiem bardzo zamożnym, fenomen jego kariery, indywidualna optyka, różnorodne związki twórcze i dynamiczna postawa pozwalają w nim widzieć jedną z największych indywidualności artystycznych XX wieku. Związek kolażu z poezją, poszukiwania, a także poglądy i „oportunizm”, każący mu szukać własnej drogi opisał słowami: „wolałbym wymyślić własną gramatykę niż wiązać się z regułami, których nie wymyśliłem”. Żył twórczością i stawiał się w centrum zainteresowania. Sztuka wiele mu zawdzięcza. Sam próbując wielu poetyk stał się niewyczerpalnym źródłem dla innych artystów. „Każdy mówi ile to realizmu jest w kubizmie, ale nikt tak naprawdę nie rozumie. Nie jest to realna rzecz, którą można wziąć w rękę. To bardziej jak perfumy – przed tobą, za tobą, po bokach. Zapach jest wszędzie, ale nie wiesz dokładnie skąd pochodzi”. To słowa wynikające z głębokiej refleksji, doskonale wpisujące się w teorię zjawisk twórczych. Miał obsesję na punkcie Francisco Goyi, doświadczył zniszczeń wojennych i cierpienia, setek romansów i słynnych, silnych związków wpływających na twórczość. Prowadził życie różnorodne, nasycone treścią, do Helene Parmelin jednak rzekł: „Ty żyjesz życiem poety – ja skazańca”.


Picasso Guernica
                                    "Guernica", 1937


piątek, 9 października 2020

Tajemnica w Tajemnicy. Szkatułka.

Dość długo nie pisałam na tym blogu. Być może to wir życia wsysa niektóre jednostki, a działo się dość dużo; festiwale, wernisaże, inne pisane teksty, trywialne historie związane z pozyskiwaniem środków finansowych (tzw. praca zarobkowa)...

W planach mam wydanie książki, mojej pierwszej całkowicie własnej, papierowej. Będzie to pozycja naukowa, moja zredagowana i przystosowana do celów wydawniczych dysertacja na temat symboliki w obrazie "Ogród rozkoszy ziemskich" Hieronimusa Boscha, której fragmenty można znaleźć na tym blogu. Podaję linki:

Fragment 1 

Fragment 2

Fragment 3

Fragment 4

Dziś postanowiłam podzielić się z Państwem moimi osobistymi odkryciami w dziedzinie ikonologii, czyli odczytywania ukrytych, symbolicznych znaczeń w obrazach. Ten dział historii sztuki powstał dzięki pracy naukowców XIX wieku takich jak Aby Warburg, Fritz Saxl i Erwin Panofsky (ten ostatni jest powszechnie uznawany za jej ojca). Odczytywali oni obrazy renesansowe i barokowe, znajdując w nich bogactwo ukrytych treści, gdyż jak wiadomo okres w sztuce zwany nowożytnym obfitował w tego rodzaju dzieła. Nie wypowiedziane wprost lecz tworzące zagmatwaną sieć znaczenia i sensy w obrazach potrafią odcyfrować tylko wtajemniczeni w arkana Sztuki, a zarazem są one wyzwaniem dla jej adeptów. 

Na włoskiego malarza o nazwisku Evaristo Baschenis trafiłam przez przypadek, przeglądając album ze zdjęciami zbiorów mediolańskiej Pinakoteki. Oto obraz, który znajduje się w tym muzeum:

Evaristo Baschenis blog interpretation

Zainteresowałam się obrazkiem pod wpływem błędnego opisu w albumie, który twierdził, że znajduje się na nim działko zwane bombardą, co jest niemożliwe (również pod pewnymi względami formalno-treściowymi). Po przewertowaniu internetu znalazłam instrument, który nazywa się dokładnie tak samo jak działo wielkokalibrowe miotające kule armatnie, czyli BOMBARDA.

Tak wygląda:

baroque instrument

I jest na obrazie tutaj:

bombarda on painting

Być może nie kruszy murów tak skutecznie jak szwajcarska Szalona Greta czy największa, rosyjska Car-Puszka, lecz jej wpływ na ludzkie obyczaje i nastroje ludzi jest na pewno przeogromny. W końcu to muzyka łagodzi obyczaje, jak twierdził Jerzy Waldorff, parafrazując Arystotelesa: muzyka wpływa na uszlachetnianie obyczajów. (tłum. Ludwika Piotrowicza).

Obraz Evaristo Baschenisa wytwarza przedziwną aurę tajemnicy, zamkniętej w przedmiotach zawartości metaforycznej, co jest częstym uczuciem podczas przypatrywania się martwym naturom z XVII wieku. Czuje to chyba każdy, "przezskórnie", jak dotyk jakiejś niewiarygodnej Jaźni.
Artysta malarz, który specjalizował się właśnie w martwych naturach, był na gruncie włoskim ewenementem, choć dość dobrze artystycznie zakorzenionym wśród poprzedników i naśladowców, których wymieniają encyklopedie. Wśród źródeł jego stylu wymienia się naturalnie Caravaggia i mistrzów holenderskich, zaś jego naśladowcami mieliby być Bartolomeo Bettera i Cristoforo Munari. Nieznany jest jego bezpośredni nauczyciel, za to wiadomo, że przyjął śluby kościelne w 1640 roku, w wieku 23 lat. Pozwoliło mu to podróżować, istnieje udokumentowana podróż do Rzymu, jednak większość swego życia spędził w Bergamo. 

Evaristo Baschenis portrait
Autoportret artysty (po lewej), obraz przedstawia najwidoczniej mały koncert lub lekcję muzyki


Zajmuję się twórczością Baschenisa od dawna, mniej więcej od 2 lat, oczywiście z przerwami, raczej dość dorywczo. Mogłabym napisać, że jego sekrety ukryte na płotnach pokrytych farbą zdobywam stopniowo, jakby same odkrywały się na zasadzie kunsztownej szkatułki z wieloma poziomami i aksamitnymi głebszymi wymiarami. Najbardziej zainteresował mnie jeden z obrazów, "Martwa natura z instrumentami muzycznymi w studio". Fizycznie znajduje się on w Muzeum w Kolonii, w Niemczech. Bardzo chciałam obejrzeć go na żywo, na pewno odkryłabym więcej jego sekretów niż posiłkując się tylko ilustracją w internecie. Choć i tak odkrywanie jego tajemnic było niezwykłym doznaniem, którego etapy chciałabym Państwu przedstawić. Pandemia pokrzyżowała nieco moje plany podróżnicze, lecz mam nadzieję, że nie na zawsze. 

Evaristo Baschenis still life instruments

Pierwszą rzeczą, jaka uderza w tym obrazie jest jego niezwykła geometria. Posiada ona w sobie coś z mistycyzmu. Nie bez powodu malarz przyjął święcenia, jego budowanie przestrzeni posiada rodzaj boskiego ładu, któremu ufał będąc jego wyznawcą. Każdy poszukiwacz Świętej Geometrii odnalazłby ją w tym dziele bez trudu. Pozwoliłam sobie nałożyć "siatkę" z linii przebiegających poprzez główne elementy obrazu, dla symboliki kluczowe.

Evaristo Baschenis symbols still life


Zielonymi liniami oznaczyłam horyzontale i linie pionowe, czerwone skrzyżowałam tak, aby przecięły się w geometrycznym środku obrazu. W Centrum, miejscu uznanym w symbolice za najważniejsze (w obrazach przedstawiających osoby święte jest tam często serce Maryi lub Chrystusa), znajduje się globus Nieba. 
To najmocniejszy punkt w wizji, metaforyczne centrum. Widomo, że to globus Nieba ponieważ widoczne są na nim rysunki przedstawiające znaki zodiaku - gwiazdozbiory, RAK i LEW. Jednak dokładne centrum znajduje się pod nimi, jest to HYDRA. Istnieje ważny powód do tego. Ten fragment Nieba w powiększeniu wygląda w ten sposób:

stars in painting
Dla lepszego zbadania obiektów w obrazie kupiłam w sklepie wysyłkowym prawdziwy, kulisty globus nieba. Bardzo ciekawy instrument obrazujący gwiazdozbiory, z których większość była znana i opisana już w starożytności. Widoczne zarówno na ilustracji, jak i na globusie jest odwrócenie lustrzane gwiazdozbiorów. Baschenis uczynił tak specjalnie. W jednym z intuicyjnych zrywów dotyczących badań nad tym obrazem odwróciłam globus nieba, aby sprawdzić co znaduje się po przeciwnej stronie, co zresztą sugerowałoby odwrócenie miejsc zwierząt zodiakalnych na obrazie.
To niesamowite wrażenie gdy odnajduje się tam UKRYTY INSTRUMENT. (!)
Jest to gwiazdozbiór LUTNIA.
W obrazie, gdzie przedstawionych jest siedem instrumentów istnieje ósmy, ukryty, co ma zresztą swoje odzwierciedlenie w geometrii obrazu, jego strukturze.

Podzielony na osiem części czerwonymi liniami ujawnia w siedmiu z nich rzeczywiste instrumenty: flet, bombardę, trzy rodzaje lutni, skrzypce i instrument klawiszowy, prawdopodobnie klawesyn. W jedynej ósemce, gdzie nie znajduje się żaden z instrumentów rzeczywistych, powinien znajdować się ukryty gwiazdozbiór.
Byłam zafascynowana tym odkryciem, to taka swoista serendipitia (serendipity, ang., zdolność do dokonywania odkryć przez przypadek).

Fascynujące dzieło, którego badanie miało uwieńczyć odczytanie nut. W bezpośrednim oglądzie na pewno byłoby to możliwe, niestety reprodukcje w internecie są kiepskiej jakości i nawet poddane zbliżeniu nie dają się odcyfrować.

Znaczenia i symbole zmaterializowane w obiektach w tym dziele sztuki stanowią misterną konstrukcję, której odczytanie wymaga specyficznej metody. Nie polega ona tylko na intuicji, wymaga także dużej wiedzy o epoce baroku i arkanach Sztuki. Język, jakim posługuje sie malarz jest przekazem wymierzonym w odbiorcę odznaczającego się dużym poziomem erudycji w odczytywaniu dzieł sztuki. To jakby list, przekaz, wiadomość pozostawiona kolejnym pokoleniom. Spróbuję przybliżyć Państwu ścieżki możliwych odczytań. Jednocześnie pragnę zaznaczyć, że jest to sfera spekulacji odznaczająca się czasami jedynie prawdopodobieństwem, możliwością zaistnienia abstraktów umysłowych, a także jest zależna od intencji obserwatora, zgodna z jego dyspozycją estetyczną.

Świeca posiada płomień w kształcie krzyża. Jest ona symbolem Chrystusa, boskiego światła. Znajduje się jednak za zasłonką, ciemną woalką. Jest to zastanawiające.

Lutnia symbolizuje natchnienie poetyckie i samą poezję. Dwie spośród lutni spoczywają strunami do dołu, jedna zaś strunami ku kurze. Ta ostatnia znajduje się powyżej globusa, tamte dwie zaś poniżej. To hierarchia bytów. Moim zdaniem lutnie poniżej milczą, gdyż ich struny są zasłonięte, na górnej można grać.

Czasem symbole są subtelne, jakby istniały jedynie na granicy poznania zmysłowego. Coś, co nazwałam symbolicznym cieniem, jednocześnie ważnym i jakby nieistniejącym, uchwyconym jedynie dzięki otwarciu się na Absolut istniejący w tym obrazie, zarysowuje się w kształtach globusa i bombardy.

baroque painting discovery

Zaznaczyłam tę wizję żółtym kolorem. Są to kształty liter/symboli. OTTO oznacza po włosku "8", czyli tyle ile jest instrumentów w obrazie, razem z ukrytym. Globus razem z bombardą wraz z lustrem tworzyłyby ten wyraz. Mój szkic roboczy zamieszczony tutaj służył mi do ułatwienia kontemplacji geometryzmu w obrazie, dlatego zaznaczony jest też cień bombardy.
Głębia cienia może dodać kształtu tworzącemu sie wyrazowi, wówczas tworzy się OTTA. Jest to przestarzałe włoskie słowo, które oznacza czas, godzinę. Boccaccio używał tego słowa w "Dekameronie".

Fragment oryginalnego, włoskiego tekstu opowiadania o dwóch kupcach, Zeppie i Spinelloccio:


Kompozycje doby baroku miały za zadanie odbiorcę zaskoczyć osobliwym konceptem, pomysłowością, dlatego dawały duże pole do popisu twórczej inwencji autorów. Mimo wszystko postepowały według ustalonych zasad, które zostały zebrane między innymi we wzornikach. Jednym z takich słowników alegorii, na którym wzorowali się artyści była "Ikonologia" Cesere Ripy. Książka ta przedstawia zestaw alegorii, abstraktów, pod postaciami ludzkimi. Każda z nich posiada niezbędne atrybuty. Tak jak rzeźby w Parku Krasińskich w Warszawie, one również były wzorowane na "Ikonologii". W księdze tej Pewność siebie przedstawiona jest jako kobieta w powłóczystej szacie z modelem okrętu w dłoni, a Szał poetycki jako młodzieniec piszący piórem, w wieńcu laurowym na głowie, przepasany w biodrach wieńcem z liści dębu. Osią przedstawienia martwej natury Baschenisa są instrumenty muzyczne, dlatego postanowiłam zajrzeć do Ripy i odszukać przedstawienia, którym towarzyszą instrumenty.

Flet towarzyszy dwóm przedstawieniom

Adulatione, co oznacza Pochlebstwo. Jest to kobieta, której towarzyszą jeleń oraz pszczoły w ulu. Gra ona na flecie.

Ripa Cesare pochlebstwo adulatione
Adulatione

Drugą postacią z fletem jest Sapienza Humana, Mądrość Ludzka; nagi młodzieniec z czterema dłońmi i czterema uszami, na plecach ma kołczan i flet w ręce.

iconology painting
Sapienza Humana

Lutnia towarzyszy alegoriom:

Sanguigno per aria, jest to Temperament muzyczny. Przedstawia młodzieńca grającego na lutni, nieopodal znajdują się koza zjadająca winorośl i statyw z otwartym zeszytm nut.

Ripa Cesare symbols
Sanguigno per Aria


Jakiegoś rodzaju instrument smyczkowy jest atrybutem postaci zwanej:
Diletto, Ukochany. Obraz przedstawia młodzieńca wraz z towarzyszącymi mu dwoma gołąbkami, na księdze u jego stóp widnieje napis ARISTO, znajduje sie na niej zapis nutowy. Młodzieniec gra na instrumencie smyczkowym, a na głowie ma wieniec z róż.

symbols baroque painting
Diletto

Dwa instrumenty są atrybutami:

Poesia, Poezja; kobieta w sukni "w kolorze nieba" i wieńcem laurowym na głowie, wraz z instrumentem smyczkowym (chyba wiekszym niz skrzypce) i instrumentem dętym, który przypomina kształtem wzmiankowana przeze mnie bombardę.

baroque music symbols
Poesia

Scandolo, Skandal; mężczyzna z talią kart w jednej i lutnią w drugiej dłoni, obok niego leżą flet i otwarty zeszyt nut.

Cesare Ripa music
Scandalo

Prawie wszystkie instrumenty, które wystepują w obrazie (oprócz klawesynu); lutnia, flet i skrzypce (dwa rodzaje instrumentów smyczkowych, równie dobrze mogłyby to być viole) towarzyszą przedstawieniu Consuetudine, jest to Zwyczaj, Tradycja. Mężczyzna ten niesie worek z instrumentami na plecach, obok niego znajduje się wielka osełka z korbką, taka jakiej używa się do ostrzenia noży.

renesans malarstwo symbolika
Consuetudine
 
"Ikonologia" być może jest źródłem symboliki lecz najczęściej bywa traktowana dość dowolnie. Na pewno konstruowanie obrazu nie jest zamieszczaniem wszystkich możliwych znaczeń, wybiera się je i wplata w tkankę obrazu jak w gobelin. Malarze odznaczający się wysokim poziomem artystycznym tworzą dzieła posiadające wiele znaczeń, dające się odczytywać na wielu poziomach, prowadzące z widzem rodzaj gry. Taki jest Evaristo Baschenis. Jego dzieła tworzą gęstą sieć znaczeń, przecinające się w geometrii całości figury, drżący delikatnie jak ogon pawia.

Pochodził z rodziny artystycznej, przyjaźnił się z rodziną lutników z Cremony, malował głównie martwe natury z instrumentami muzycznymi. 
Interesującym faktem jest zawiązywanie kolorowych wstążek na niektórych instrumentach. Dwa przykłady takich martwych natur poniżej:

Evaristo Baschenis painting

Musical instruments of the period

Według mnie na tych instrumentach grały kobiety. Są one sfeminizowane, także znaczeniowo w obrazach. Tworzą bardziej wyrafinowane kompozycje, dzięki nim obrazy zyskują nowe metafory.
Na instrumencie Madamme Henrietty Francuskiej, księżniczki, córki Ludwika XV i Marii Leszczyńskiej, widoczna jest taka wstążeczka. Gryf ma w dodatku kształt męskiej głowy, co jest małym perwersyjnym dodatkiem do całości. Instrumentem jest Viola da Gamba.

woman playing gamba
Autorem tego wizerunku jest Jean-Marc Nattier

Na instrumentach spoczywających na stołach, specjalnie ułożonych w kompozycje, ktoś grał, odbywał się koncert, miały miejsce wprawki, lekcje. Może wobec tego powinniśmy wyobrażać sobie utwory muzyczne skomponowane na konkretne zestawy instrumentarne. Na pewno z pomocą przychodzą nuty. Są zapisane utworami. To daje synestetyczny wydźwięk przedstawieniom. Osoby uwarunkowane muzycznie, muzycy, kompozytorzy na pewno nie mieliby z tym problemu.

Evaristo Baschenis snuje swoje wyrafinowane opowieści malarskie, są to "okna otwarte na istorie", jak o malarstwie wyraził się Albrecht Dürer.

Artysta miał w swojej pracowni ucznia, który nazywał się Bartolomeo Bettera. Malował on również instrumenty muzyczne, niekiedy widoczne jest, że korzystał z tych samych przedmiotów. Również on chce odbiorcom przekazać interesujące treści w zawoalowany sposób. Nie jest tak subtelny jak jego mistrz, sprawy damsko-męskie są u niego na pierwszym planie. Wystarczy spojrzeć na dwa z jego obrazów.

baroque symbolism discovered

lute in paintings

Pierwszy z nich robi wrażenie nieco chaotycznego, głównie przez krzyżujące się gryfy instrumentów. I co na obrazie robi kogut? Jest to zwierzę niejednoznaczne, kojarzone z czarna magią, ale w wierzeniach ludowych symbol płodności, znane sa walki kogutów, a w Ewangelii symbol zaparcia się św. Piotra. Znana jest kogucia zadziorność. 
Z kogutem przedstawiana jest w "Ikonologii" Gelosia, Zazdrość, ubrana jest w suknię we wzory w kształcie uszu i oczu, wokół niej widnieją suche gałęzie, gałąź trzyma także w ręce.

Na kolejnym obrazie Bettery na pierwszym planie znajdują się lutnia ze wstążką na tomiku Torquato Tasso (co oznaczłoby kobietę) i paleta malarska na tomie zatytułowanym "Il Divino Platone" (oznaczałoby mężczyznę, autora, jak przypuszczam). Metafora jest czytelna, przeciwstawia romantyczne usposobienie kobiety filozoficznemu dystansowi mężczyzny. Jakby zapis z życia towarzyskiego malarza. Nie wiemy kim była kobieta, czas pokrył tę relację metaforą tajemnicy. 

Nie uda nam się do końca odczytać wszystkich malarskich zapisów Starych Mistrzów. Pozostaną galaktyką formacji stylowych, zagmatwanych znaczeń, nie do końca poznanych przez współczesnych. 

Żyjemy w innej epoce, odległej od Ich myśli o lata świetlne. Mimo wszystko warto próbować zajrzeć głębiej pod powłoczkę starych werniksów.